Jakie są, ogólnie mówiąc, najznakomitsze myśli, które pamiętasz z czasów
kiedy byłeś rzeźnikiem?
Nie znałem siebie i świadomie, wiedziałem, nie
działałem jak istota ludzka.
Ile czasu spędziłeś pracując jako rzeźnik?
11 lat, nie wliczając
roku, który spędziłem robiąc to podczas służby wojskowej.
Jak trafiłeś do zawodu?
Nie wszedłem sam z siebie, zostałem
wprowadzony. Mój ojciec mówił mi od wczesnych lat o idei otrzymania pracy i
chociaż rankiem próbowałem być w szkole to popołudniu musiałem pracować w
sklepie rzeźniczym. Kiedy miałem 14 lat ojciec zachorował i musiałem rzucić
szkołę (mimo, że miałem stypendium) ponieważ praca trwała od 6 rano do 23 w
nocy.
Opowiedz nam o odejściu ze sklepu rzeźniczego i stawaniu się
wegetarianinem...
Wierzę, że każdy prędzej czy później osiągnie
przebudzenie, myślę że wychodzi to z serca. To było konsekwencją wejrzenia do
wnętrza mojej duszy i rozpoczęcia przemyśleń kim naprawdę jestem. Miałem wiele
snów z dzieciństwa, pochodzących z okropnych przeżyć: załadunek jagniąt - ofiar,
gdy miałem 9 lub 10 lat. Zajmowałem się owcami jako pastuch z Guadalajary, co
polegało na spędzaniu caej nocy zarzynając około 600 jagniąt; jedno z nich było
ze mną całą noc, troszczyłem się o nie i bawiłem się z nim aż do momentu gdy
nastąpił wstrząs, oni zabrali je ode mnie, powiesili głową w dół i poderżnęli
gardło. Sam fakt bycia tam i oglądania tej masowej rzezi jest dla młodego
chłopca całkowitym szokiem, zwłaszcza gdy słyszy się głośny głos matek stojących
na przeciwko śmierci swoich dzieci. Można również zauważyć reakcję owiec,
niektóre są cicho gdy inne próbują uciec biegnąc, one nigdy nie okazują
agresywnych zachowań, są bardzo pacyfistycznymi zwierzętami.
Czy rzeź powtarzała się?
Tak, zwłaszcza podczas Świąt Bożego
Narodzenia. Tutaj w Madrycie jest dużo rzeźni i rzeźnicy mogą kupować mięso
bezpośrednio od nich [w Hiszpanii rzeźnikami nazywa się też osoby zajmujące się
wytwarzaniem produktówm mięsnych czyli naszych masarzy - dop. red.]. W każdym
razie, w innych regionach Hiszpanii, głównie w małych wioskach, nie ma rzeźni i
rzeźnicy muszą się zwracać do najbliższego bacy. Kupują owce bezpośrednio u
niego i zabijają zwierzęta sami, nawet baca. Pamiętam raz jak pociąg przejechał
przez stado owiec i je pozabijał. Wagony roznosiły wnętrzości zwierząt po całych
torach aż wiadomość o tym dotarła do wsi i jacyś rzeźnicy z Madrytu przybyli
pozbierać martwe ciała z szyn i sprzedali je 5 dni później po niższej
cenie.
Kiedy mówimy o rzeźniach to mamy na myśli np. The Legazpi (w Madrycie)
z wysoką technologią, stosowanie wszelkich regulacji itp., lub Alca de Henares.
Jednak większość mięsa konsumowanego w wiejskich obszarach pochodzi z innych
rzeźni. Bez technologii lub nawet takich gdzie zwierzęta są nożem przez
rzeźników sprzedających później ich mięso.
To jest zupełnie zaskakujące co mówisz o pasterzach owiec, to burzy typowy
obraz bacy...
To prawda, to nie ma nic wspólnego z uroczym pastuszkiem z
fletem, lub Piotrem z książki o Heidi. Tym niemniej oni są zwykłymi ludźmi z
najbliższej wsi, zimnymi ignorantami bez uczuć, z urazami psychicznymi
postępującymi w czasie. Tutaj występuje wysoki procent seksualnych nadużyć wobec
zwierząt, wraz z wieloma innymi typowymi nadużyciami.
Opowiedz o procesie przetwarzania mięsa, od śmierci zwierzęcia po
otrzymanie mięsa przez konsumenta.
Pamiętajmy, że właśnie zabite
zwierzęta są sprowadzane bezpośrednio do rzeźni reprezentującej sieć magazynów
lub rzeźnik idzie tam i selekcjonuje mięso, które chcą. Potem podążają
ciężarówkami do magazynów gdzie się rąbie mięso (kidy mówimy o dużych
magazynach), zaczynają szykować mięso do podziału i dystrybucji do innych
sklepów. W sklepie rzeźnik sam przetwarza mięso i ma tylko jedną przesłankę:
osiągnąć jak najwyższy zysk jak najmniejszym kosztem.
Jak się postępuje aby otrzymać potrzebne zyski?
To zależy, każdy ma
własne sposoby. Zwykle "świeże" mięso zostaje poddane całkowitemu przetworzeniu
oddzielnie od kiełbas, ponieważ mięso używane do kiełbas jest najgorsze i
najniższej jakości. "Świeże" mięso, kiedy poleży przez jakiś czas w wielkich
lodówkach zaczyna brzydko pachnieć i gnić, wtedy właśnie używa się chemicznych
proszków. Mięso umieszcza się w pełnych wody kontenerach i dodaje się proszków,
leży całą noc i następnego ranka, po usunięciu wody znów wygląda na świeże.
Jeśli chodzi o wołowinę to proszki także są używane, bezpośrednio do mięsa co
jest nielegalne. Niektóre substancje są co prawda legalne, ale większość z nich
nie jest dopuszczalna. Jedną, salfema (całkowicie zakazana) dolewa się do
zgniłej cielęciny (dolewa się nawet do świeżego mięsa by przetrwało dłuższy
czas), mięso absorbuje tą substancje i staje się miękkie, lepkie jak syrop.
Powoduje biegunkę, zwłaszcza silną u dzieci, które zaczynają chorować.
A co powiesz o wieprzowinie?
Prosiak jest wszystkożernym
zwierzęciem, więc hodowla jest prosta a koszty niskie. Znam farmę gdzie
aktualnie można znaleźć góry odpadów, produktów piekarskich, które stanowią
pokarm świń. Prosię może dożyć 20 lat, ale tradycyjnie zabija się je kiedy ma
rok, to odnośnie do tradycyjnych rzeźni w małych wioskach. W dzisiejszych
czasach prosię przeznaczone na rynek zabija się w wieku 7 miesięcy, jeśli ma
odpowiednią wagę. Świnia je wszystko, nawet zainfekowane chemicznie produkty,
wszystkie rodzaje lekarstw itp., wszystko jest OK tak długo jak prosię tuczy
się. W tym czasie wszystko jest możliwe.
Jakie są konsekwencje otrzymania mięsa w ten sposób?
Działa tutaj
bardzo prosta logika; najniższa jakość pokarmu zwierzęcia powoduje, że mięso
wkrótce zaczyna gnić. Zwykle mięso dobre jest dwa dni nie dłużej, potem ma
brzydki zapach i zaczyna się proces gnilny. To dlatego wymyślono kiełbasy i
mięso marynowane.
Jak te produkty się wytwarza?
Na marynaty mięso jest już z odpadów.
Prepearuje się w kontenerach z wodą, pietruszką, cytryną, dzikim majerankiem i
chemicznymi dodatkami, których funkcją jest zabicie wszelkich bakterii. Potem, w
zależności od rodzaju produktu który zamierza się robić, mięso może być w
kontenerach od jednago dnia do całego tygodnia. Następnie wyjmują mięso i
marynują z innymi chemikaliami (w teorii jest to papryka, ale faktycznie jest to
nic więcej niż antyutleniacze, konserwanty i dodatki).
Przejdźmy do kiełbas,
och to długa historia. Całą książkę można by napisać na ten temat. Jednym z
najgorszych produktów jest kiełbasa Bologna, ponieważ w jej wytwarzaniu używa
się zgniłego mięsa zmieszanego z chemicznego produktami aż do osiągnięcia
fermentacji. Wiele lat temu, w jakimś miejscu, również wrzucano do środka kota
(żywego lub martwego) aby sprawdzić, czy mięso było dobrze sfermentowane: to
jest czy kot został pochłonięty przez kwas. Kiedy mięso dobrze sfermentuje,
dolewa się wszystkie antyutleniacze, konserwanty, przyprawy (ukrywają brzydki
zapach), dodatki i proszki, które nadają charakterystyczny smak. Gdy jemy
kiełbasę Bologna lub Chorio [inna typowa hiszpańska kiełbasa - dop. red] różne
smaki tych produktów to bezpośrednia konsekwencja wszystkich chemicznych
dodatków wlanych do środka.
Jak się produkuje inne kiełbasy?
Chorizo na przykład, wytwarza
inaczej inny rzeźnik lub fabryka mięsa, choć one wszystkie są podobne. Mięso
użyte do Chorizo obecnie pochodzi z resztek uboju, które nazbierały się przez
cały dzień. W niektóryc sklepach rzeźniczych mamy sytuację taką, że zamiata się
podłogę i posyła wszystko do produkcji, zawiera to popiół, pety, martwe owady...
Kiedy znajdzie się cały stos do użytku (co zwykle zabiera tydzień lub nawet
więcej, pamiętając ile trwa proces gnilny), umieszcza się go w maszynie
siekającek, która mieli wszystko, rozkładające się mięso i każdą inną rzecz.
Potem, wszystkie chemiczne środki wkłada się do kontenerów z wodą i winem,
dodaje zmielone "mięso" i miesza. Gdy mieszanka jest gotowa do włożenia do
maszyny kiełbasianej, przygotowuje się trzewia owiec. Te wnętrzości przenoszone
są w pękach z solą, następnie wkładane do wody, każdy oddzielnie. Potem
wprowadza się do maszyny robiącej kiełbasę za pomocą rury i uzupełnia "mięsem",
na koniec wiążw się to nitką.
Przypuszczam, że istnieje wiele sztuczek aby zachować świeże mięso przez
dłuższy czas niż to jest dozwolone...?
Małe świnki, gdy nadchodzi popyt,
są bardzo trudne do dostania, to jest powód dlaczego większość z nich jest od
razu przenoszona w postaci zamrożonej.Pewnego razu podczas Świąt Bożego
Narodzenia dostarczono około 1000 małych wieprzków i położono pod ladą w sklepie
warzywnym (podczas całych świąt), po kolei zaczęto je rozmrażać, ponieważ
zamrożone zostały 10 lat wcześniej!!! Kiedy zamarzają ich skóra robi się czarna,
to nie wygląda atrakcyjnie. W tej sytuacji stosuje się sztuczkę, która polega na
tym, że kładzie się wiperzowinę i wybiela, potem czyści i na końcu gotuje z
krwią jagnięcą aby wyglądała jakby dopiero co zabita świnia. Pierwszej rzeczy
jakiej musi się nauczyć rzeźnik jest sprzedać najstarsze kawałki mięsa tak
szybko jak to jest możliwe, dlatego istnieje mnóstwo sztuczek. Na przykład wiele
produktów jest zalewanych salfemą (pamiętajmy, że jest to nielegalne) aby
wyglądały na świeże. Również zwykłą sprawą są szczury w sklepach rzeźniczych,
które są zabijeane tym samym kamieniem używanym do zdejmowania tłuszczu zwierząt
lub nawet nożem, którym kroi się mięso. Ogólnie rzecz biorąc, mógłbym tu
przytoczyć tysiące historii takich jak te.
Co wiesz o "wściekłych krowach"?
Zanim zacznę o tym to przyznam, że
sprzedawałem angielską i szkocką cielęcinę, co było zwykłą czynnością. Po
przemyśleniu tego, wszystkiemu winna jest sucha karma z ubitych zainfekowanych
tą chorobą owiec, które podano krową. W Hiszpanii mamy angielskie owce od 11
lat, nie więcej, z tego co wiem, ponieważ sprzedawałem to mięso od początku.
Angielska owca jest dla rzeźnika produktem złej klasy, ponieważ kiedy się ją
przygotowuje cuchnie. Wiele owiec posiada białe plamy pośród żeber, ropne bąble,
a niektóre z nich są całkiem czerwone z powodu śmierci przez uduszenie podczas
transportu. Zgodnie z powiedzeniem: "Wszystko jest OK, skoro to dla Hiszpanii".
"Świeże" produkty pochodzą nie tylko z Anglii, gdyż większość białej cielęciny
importuje się z Holandii. Oni podają to w skrzynkach wypełnionych torebkami bez
powietrza zawierającymi mięso sprzed kilku miesięcy. Sznurek używany do
marynatów przychodzi też w takich torebkach z Francji. Dodam, że większość
produktów wewnątrz opakowań próżniowych jest zgniła, a nawet jeśli nie to po
otworzeniu bardzo śmierdzi ponieważ tak długo były bez powietrza. Z drugiej
strony angielska owca jest wciąż do nabycia, pamiętajmy o tym, że jest to
choroba dziedziczna i może przechdzić na małe zwierzęta z tych zainfekowanych.
Co byś powiedział ludziom, którzy wciąż jedzą mięso?
Zauważyłem, że
bycie wegetarianinem nie jest złe dla naszego zdrowia tak jak twierdzi to wielu
lekarzy, chcących byśmy w to uwierzyli. Gdy przyjrzymy się wszystkim mięsnym
produktom i ich zawartości, mogę was zapewnić, że to bardzo szkodzi waszemu
zdrowiu i myślę, że jeśli jakiś kraj odmawia propagowania wegetarianizmu to
tylko z jednej przyczyny: są to ekonomiczne korzyści płynące z tego, jak w
Anglii musi się zabić wszystkie 11 milionów bydła, czego nie zrobienie mogłoby
spowodować duży deficyt i ekonomiczną dziurę. Nie powinniśmy zapomnieć kto
ciągnie zyski z tego biznesu: mnóstwo rolników, posiadaczy ziemskich, agencje
transportu, rzeźnie, ubojnie, przetwórnie, sklepy, producenci pasz, posiadacze
ziemi gdzie ta pasza wyrosła... Chciałbym powiedzieć tym co jedzą mięso: gdy
usiądziecie za stołem musicie się zastanowić czy to jest dobre dla waszego
zdrowia, samopoczucia i myślenia? Chciałbym także zapytać ich, ponieważ wiem, że
bierze się owieczkę jako słodkie stworzenie ze znanych skeczy telewizyjnych,
mając to w głowie wieszacie ją i dobrym ostrym ostrym nożem wbijacie ostrze w
gardło, w czasie zarzynania słuchacie wrzasku wypełniającego całe wasze ciało
zwierzęcym krzykiem, który zaczął rozlew krwi. Potem musicie przeciąć skórę,
wyjąć wnętrzości, organy i zacząć rąbać na płaty. Czy jesteście zdolni zrobić to
sami?
Wywiad w oryginalnej wersji dla A.L.A., c/Montera 34 -5, 28013 Madrid,
Spain
Przedruk z ANTIPODER#9. Tłum. Nata